Często spotykane wymówki podczas odchudzania

1Dlaczego zwykle bywa tak, że kiedy już założymy sobie plan, że będziemy regularnie ćwiczyć, jeść zdrowo i schudniemy, to nie mija kilka dni i już szukamy wykrętów, żeby tylko tego nie robić? Rezygnujemy z biegania, bo pada, nie idziemy na fitness, bo boli nas głowa, jemy czekoladę, bo zbliża się okres albo kładziemy się na kanapie, bo właśnie zaczyna się ulubiony serial, a powtórka będzie tylko raz i to w nocy… itp., itd. Znacie to? Znacie i to pewnie bardzo dobrze. Z czego wynika to, że na siłę szukamy wymówek i zamiast po prostu wziąć się do pracy, odkładamy wszystko na później?

 

Wymówki są zawsze pod ręką, zawsze aktualne i tak różnorodne, a sypią się, jak z rękawa. Lubimy je, bo jednym zdaniem możemy wytłumaczyć sobie i całemu światu, że dziś nie jest dobry moment na diety i odchudzanie. Tylko kiedy będzie ten dobry moment? Każdy kolejny dzień pełen wymówek skutecznie oddala nas od naszego wymarzonego celu, czyli smukłej sylwetki. Jak się więc pozbyć tych wymówek i wziąć się w garść?

 

Przede wszystkim, musimy sobie określić, dlaczego np. nie chcemy dziś biegać. Czy naprawdę boli nas głowa? Czy naprawdę jesteśmy tak strasznie zmęczeni? Pamiętajmy, że po to sobie założyliśmy plan, żeby się go trzymać. Ale być może nasz plan posiada nazbyt nierealne założenia? Jeśli postanowiliśmy, że za rok będziemy o połowę chudsi, to rzeczywiście jest jeszcze przecież kupa czasu, więc co tam, jeden dzień nas nie zbawi, nadrobimy to przyszłym miesiącu. To jest duży błąd! A to jedna z najczęstszych wymówek, bo w końcu jeszcze mam cały rok do własnego wesela. Tylko, że te kilka miesięcy minie niepostrzeżenie, a my nadal będziemy w punkcie wyjścia. Dlatego ważne jest, by sobie zakładać małe, proste i, przede wszystkim, WYKONALNE rzeczy. Przykładem tego może być np. plan ćwiczenia minimum raz na trzy dni. Jeśli minęły już dwa z nich, to wiemy, że dziś jest ostatni dzień, kiedy możemy się ruszyć. Wtedy będzie nam łatwiej. To samo się tyczy diety.

 

Jeśli wciąż szukamy wymówek, być może brak nam odpowiedniej motywacji? Może bywa tak, że wracamy po pracy nakręcone, że dziś będzie dzień treningu, po czym nasz kochany mąż mówi: „Kochanie, proszę, zostań w domu, obejrzymy sobie film, zjemy coś pysznego…”, a my na to: „No dobra, w sumie to mi się nie chce, jutro pójdę na siłownię”. Czyż nie jest tak? Pamiętajmy, że jeśli już założyliśmy sobie cel, że dziś ćwiczymy, to nie pozwólmy, by cokolwiek nas od tego odwiodło. Starajmy się wytłumaczyć domownikom, że zależy nam i mamy cel do osiągnięcia. Poprośmy ich, by w kryzysowych chwilach wspierali nas i motywowali, a nie osłabiali. Warto też w zdrowy tryb życia zaangażować całą rodzinę, wtedy też łatwiej nie tylko o ruch, ale i np. o zdrowe posiłki.

 

garciana_650x130-2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

tekst alternatywny
tekst alternatywny

Referencje

tekst alternatywny

Schudłam 17kg w nieco ponad 4 miesiące. Pierwszy raz odchudzanie nie było dla mnie męczące a po zakończonej kuracji nie pojawił się efekt jojo...Czytaj więcej